Przejdź do treści

Blog

Pierwsze portfolio bez fotografa: od czego zacząć zbieranie materiału

Krótka odpowiedź

Portfolio nie jest warunkiem wysłania zgłoszenia, a opłata za wpis do bazy nie jest kosztem wejścia do branży, tylko przychodem kogoś innego. Materiał trzeba zebrać, ale w innej kolejności i za inne pieniądze, niż sugerują oferty „na start”.

Czas czytania: 7 minut

Nie masz portfolio, nie masz zdjęć od zawodowego fotografa i pierwsza oferta, na którą trafiasz, brzmi: wpis do bazy, sesja w pakiecie, kurs podstaw pracy przed kamerą. Zanim za cokolwiek zapłacisz, warto znać dwie rzeczy. Agencja, która żyje ze zleceń, nie pobiera opłaty za przyjęcie do kartoteki. A na etapie zgłoszenia portfolio nie jest w ogóle potrzebne, bo booker ogląda wtedy co innego.

Materiał oczywiście jest potrzebny, tylko później i taniej, niż wynika z tych ofert. Poniżej kolejność, która działa, i lista sygnałów, po których poznasz, że ktoś zarabia na kandydatkach zamiast na produkcjach.

Skąd agencja bierze pieniądze

Agencja modelingowa zarabia prowizją od zrealizowanego zlecenia: klient płaci za dzień zdjęciowy albo za pokaz, agencja zatrzymuje swoją część, reszta trafia do osoby, która pracowała. Dopóki nikt nie dostanie pracy, nie ma z czego wziąć prowizji.

Wynika stąd konsekwencja, którą łatwo sprawdzić: wpisanie do kartoteki nic nie kosztuje, bo jest inwestycją agencji w to, że kiedyś obsadzi Cię u klienta. Odrzucenie zgłoszenia też nic nie kosztuje, więc agencja odrzuca szybko i bez wyjaśnień.

Kiedy w grę wchodzi opłata z góry, model biznesowy się odwraca. Przychód przestaje zależeć od tego, czy ktokolwiek dostanie zlecenie, a zaczyna zależeć od liczby przyjętych osób. Opłaca się wtedy przyjąć wszystkich i nie opłaca się nikogo obsadzać. Dlatego takie firmy mają bardzo szeroką bazę i bardzo krótką listę zrealizowanych produkcji.

Po czym poznać, że płacisz za nadzieję

  • Opłata wpisowa pod dowolną nazwą. Wpis do bazy, koszt administracyjny, aktywacja profilu, opłata za kartotekę. Nazwa się zmienia, mechanizm nie.
  • Obowiązkowa sesja u jednego wskazanego fotografa. Płatna z góry, bez możliwości przyniesienia własnych zdjęć i bez podania ceny przed spotkaniem.
  • Kurs albo warsztaty przed podpisaniem umowy. Szkolenie z chodzenia, pozowania czy autoprezentacji, od którego uzależnione jest przyjęcie. Agencja szkoli osoby, na których zarabia, po podpisaniu umowy i na swój koszt.
  • Umowa do podpisu od razu, na pierwszym spotkaniu. Do tego presja czasu: miejsca się kończą, promocja obowiązuje dzisiaj, casting jest jutro.
  • Brak konkretnych klientów. Pytanie „jakie trzy produkcje obsadziliście w ostatnim półroczu” jest niewygodne wyłącznie dla firmy, która żadnej nie obsadziła.
  • Prośba o zdjęcia w bieliźnie na etapie zgłoszenia. Na tym etapie nikt ich nie potrzebuje do niczego.

Jedno rozróżnienie jest mniej ostre, niż się wydaje. Zdarza się, że agencja proponuje sesję rozwojową odpłatnie i bywa to uczciwe, pod trzema warunkami: jest dobrowolna, ma cenę porównywalną z rynkową ceną sesji, a odmowa nie kończy współpracy. Jeżeli którykolwiek z tych warunków nie jest spełniony, to nie jest sesja, tylko warunek wstępny w przebraniu. Pełną listę mechanizmów naciągania rozpisaliśmy w tekście o czerwonych flagach agencji modelingowych.

Pierwszy materiał kosztuje dziesięć minut i okno

Do wysłania zgłoszenia potrzebujesz czterech zdjęć roboczych: cała sylwetka na wprost, sylwetka z profilu, portret bez makijażu i portret z uśmiechem. Bez retuszu, bez filtrów, telefonem, w świetle dziennym od przodu, na jednolitym tle. Booker sprawdza z nich proporcje, twarz i to, czy zdjęcie zgadza się z rzeczywistością. Efektowna sesja tego nie pokaże, więc nie ma sensu jej kupować przed zgłoszeniem.

Dokładna instrukcja, razem z listą rzeczy, których na tych zdjęciach być nie może, jest w tekście o snapshotach do agencji modelingowej. To jest cały materiał wymagany na wejściu. Portfolio zaczyna mieć znaczenie dopiero wtedy, gdy zaczynasz pracować.

Skąd wziąć pierwsze wystąpienie i pierwsze zdjęcia, nie płacąc nikomu

Problem z portfolio przypomina pytanie o jajko i kurę: żeby mieć zdjęcia, trzeba gdzieś wystąpić, a żeby gdzieś wystąpić, zwykle chcą zobaczyć zdjęcia. Wyjście z tej pętli prowadzi przez wydarzenia, które same rekrutują uczestniczki i same zatrudniają fotografa, bo potrzebują materiału na własne kanały. Najszerszą furtką tego rodzaju są konkursy piękności o zasięgu krajowym, w których zgłoszenie odbywa się przez formularz, a nie przez agencję. Przykładem jest ogólnopolski konkurs Miss Polek, w którym udział jest bezpłatny, a jedynym kosztem po stronie kandydatki zostaje dojazd na casting w mieście wojewódzkim. Zgłoszenie wysyła się online, przyjęty profil trafia do galerii swojego miasta, casting jest stacjonarny i odbywa się bez pomiarów ciała, a finał rozgrywa się na żywo. Startować mogą osoby od czternastu do siedemnastu lat za zgodą opiekuna oraz od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat, a tatuaże nie wykluczają z udziału.

Wartość takiego startu dla początkującej kandydatki nie leży w koronie. Leży w tym, że po drodze powstaje materiał: zdjęcia z castingu, kadry sceniczne, zdjęcia grupowe, nagrania z prób. To są pierwsze pozycje, które można pokazać agencji, a przy okazji pierwsze godziny spędzone przed obiektywem w warunkach, których nie da się odtworzyć w domu przed oknem.

Podobnie działają wydarzenia lokalne, o które nikt nie pyta, bo są mniej widoczne: pokazy mody w galeriach handlowych, pokazy szkół i pracowni krawieckich, targi ślubne, otwarcia showroomów, prezentacje lokalnych marek odzieżowych. Organizator potrzebuje ludzi na scenę i ma zwykle fotografa na miejscu. Zapytanie wysyła się wprost do organizatora, a nie przez pośrednika, i wystarczą do niego te same cztery zdjęcia telefonem.

Zdjęcia za udział, czyli TFP bez pułapki

Drugim źródłem materiału jest współpraca barterowa, w branży nazywana TFP. Fotograf, stylistka i osoba pozująca pracują bez wynagrodzenia, a każde z nich zatrzymuje zdjęcia do własnego portfolio. Ogłoszenia tego rodzaju publikują studenci kierunków fotograficznych, kluby fotograficzne i fotografowie budujący konkretną serię.

Żeby taka sesja miała sens, ustal cztery rzeczy na piśmie, choćby w wiadomości: ile obrobionych zdjęć dostajesz i w jakim terminie, gdzie każda ze stron może je publikować, czy wolno Ci pokazywać je agencji i klientom oraz że żadna ze stron nie płaci drugiej. Jeżeli w trakcie rozmowy pojawia się cennik, pakiet albo dopłata za dodatkowe kadry, to nie jest już barter, tylko sprzedaż sesji.

Dwie zasady bezpieczeństwa są ważniejsze od jakości zdjęć. Sesja odbywa się w miejscu publicznym albo w wynajętym studiu, nigdy w prywatnym mieszkaniu przy pierwszym kontakcie. Osobie niepełnoletniej towarzyszy opiekun, bez wyjątków i bez tłumaczenia, że obecność rodzica psuje atmosferę na planie.

Co powinno znaleźć się w portfolio po kilku miesiącach

Portfolio nie jest zbiorem najładniejszych zdjęć, tylko dowodem zakresu. Po kilku miesiącach zbierania materiału powinno pokazywać portret w świetle naturalnym i studyjnym, całą sylwetkę, ujęcie w ruchu, jedną stylizację codzienną i jedną bardziej wystylizowaną. Do tego aktualne wymiary, wzrost i rozmiary, bo bez nich najlepsza galeria nie pozwala nikogo zgłosić do produkcji.

Dziesięć mocnych kadrów działa lepiej niż czterdzieści przeciętnych, a jedno zdjęcie odbiegające od rzeczywistości potrafi skasować cały zestaw. Układ i kolejność opisaliśmy w poradniku o portfolio modelki.

Kolejność, która oszczędza pieniądze

Zrób cztery zdjęcia telefonem i spisz dane. Wyślij zgłoszenia do kilku agencji, które realnie pracują w Twoim segmencie. Równolegle zbieraj materiał tam, gdzie nikt nie każe za niego płacić: konkurs z bezpłatnym zgłoszeniem, lokalne wydarzenie, sesja barterowa z jasnymi ustaleniami. Dopiero mając kilka wystąpień i kilkanaście kadrów, rozważ płatną sesję, i to u fotografa, którego wybierasz sama, po obejrzeniu jego wcześniejszych zdjęć.

W tej kolejności pierwsze pieniądze wydajesz na materiał, który już wiesz, że jest Ci potrzebny, a nie na wejście do bazy, z której nikt nigdy nie dzwoni. Agencje pracujące w poszczególnych miastach i segmentach zebraliśmy w katalogu, a segment, do którego pasujesz dzisiaj, sprawdzisz w narzędziu dopasowania na stronie głównej.

Narzędzie

Sprawdź, do których segmentów pasujesz, i wygeneruj gotową treść zgłoszenia. Liczone w przeglądarce, bez zapisu.

Sprawdź dopasowanie

Czytaj dalej

Sprawdź, do której agencji naprawdę pasujesz

Narzędzie liczy dopasowanie na miejscu, bez zapisu i bez konta. Wynik dostajesz w całości.

Sprawdź dopasowanie